|
Co można zobaczyć w Warszawie
Ogldasz odpowiedzi wyszukane dla hasa: Co można zobaczyć w Warszawie |
Temat: Zróbmy deptak na Krakowskim
to pisza ci, ktorzy codziennie rano preznie blokuja Modlinska, a jak im sie
zwroci uwage, leca z piesciami
nie obrazajac studentow, ale ktos kto chce wjechac na stare miasto samochodem,
bo nie da rady przejsc 500 metrow, jest po prostu uposledzony (nie chcialem
obrazic chorych na to schorzenie) i podlug mnie lepiej byloby mu sie przejsc do
jhakiegos psychiatry
w warszawie jest jakas paranoja z samochodziarzami. wyrosli w biedzie i syfie.
potem zalapali platna robote, co prawda majac dwie lewe rece do jakiejkolwiek
roboty. kupili samochody. kupili mieszkania, ale bez garazu, bo to za drogo,
wiec bryka stoi pod na miejscu dla inwalidow, albo pod innym blokiem. nie znaja
kultury jazdy, wiec jak im sie zwroci uwage, leca od razu z galazkami (znaczy
piastkami) i do bicia. zawsze im zle, jak cos pisza o remontach ulic, albo o
wstrzymywaniu ruchu w miescie. wybuchaja agresja na forum, jak ktos pisze, zeby
swoj szacowny zad wsadzili w komunikacje miejska. i najlepiej, zeby parking byl
na lewo od lazienki, zaraz za kuchnia, bo bez swojego samochodziku nie potrafia
juz zyc.
te krzyki za samochodami i autobusami w centrum (gdy mozna przejsc kilkadziesiat
metrow pieszo), to pisza albo imbecyle, albo jest to jeden cymbal uzywajacy
kilku adresow.... bo normalny czlek nie ma problemu, zeby na wlasnych nogach
przejsc nawet 500 metrow. a sa tacy co do pracy maja 5 km i nie pyskuja.
shelmahh napisał:
> zagotowalem sie!!!! pieszo ze swietokrzyskiej do UW jest pewnie z 250m!!!!! tak
> trudno przejsc ten odcinek? od razu musimy podstawic jasnie pani autobus? ja
> piernicze!!!! z takim mysleniem niogdy nie odzyskamy uroku krakowskiego
> przedmiescia,ktore staje sie jedna z piekniejszych ulic jakie mozna zobaczyc w
> Warszawie..o ile nie najpiekniejsza!!!!
>
>
> studenci niech smigaja 250m na piechote i nie zawracaja glowy jakimis
> autobusami..moze niech jeszcze wjezdzaja na dziedziniec bo od bramy tez jest
> niezly kawalek do przejscia ;)
Zobacz wicej postw
Temat: Teatr Gardzienice w Warszawie? Wciąż niepewne
Teatr Gardzienice w Warszawie? Wciąż niepewne Byłam kiedyś na przedstawieniu i na warsztatach teatralnych w Gardzienicach, co
bardzo miło wspominam, fajnie byłoby ich zobaczyć w Warszawie :)
Zobacz wicej postw
Temat: Zbyt krótkie zielone światło dla pieszych
taa...wystarczy przejść się po Warszawie, żeby zobaczyć te wszystkie wygodne,
czyste i doskonale zaprojektowane przejścia dla pieszych, szczególnie polecam to
przy czterech śpiących
Zobacz wicej postw
Temat: Zbyt krótkie zielone światło dla pieszych
> taa...wystarczy przejść się po Warszawie, żeby zobaczyć te wszystkie wygodne,
> czyste i doskonale zaprojektowane przejścia dla pieszych
Ale to jest argument za ich modernizacją a nie likwidacją, tak jak modernizuje
się tramwaje a nie likwiduje.
Zobacz wicej postw
Temat: coś dla HOMOFOBÓW - można normalnie....
Och ty biedny "emigrancie". Popierasz kaczora więc dlaczego wyjechałeś? Trzeba
było zostać, pomieszkać w Warszawie i zobaczyć co taki człek wzrostu
nikczemnego może uczynić z miasta.
Zobacz wicej postw
Temat: Skandal czy bezczelność?
billy.the.kid napisał:
> patrzta no jakie te żebraki bogate.
Częściej bogacą się ci, co ich na te żebry wysyłają. Takie scenki można zobaczyć w Warszawie wcześnie rano - samochody rozwożące "pracowników" na ich "posterunki"
Zobacz wicej postw
Temat: joł, Warszawo! może chcecie wiedzieć, czemu...?
Miło Cię zobaczyć w Warszawie. Zapraszam do Łazienek :)
Zobacz wicej postw
Temat: co warto zobaczyć w Warszawie?
co warto zobaczyć w Warszawie? Bardzo proszę o informację, co jest najbardziej godne uwagi w Waszym miescie.
Chodzi mi o obiekty artystyczne (obraz, budynek, rzeźba itp.) - czyli
najcenniejszy zabytek.
gosia
Zobacz wicej postw
Temat: Co warto zobaczyc w Warszawie w dwa dni ?
Co warto zobaczyc w Warszawie w dwa dni ? Bede jutro po raz pierwszy w Warszawie - na dwa lub maksymalnie trzy dni.
Co warto przez ten czas zobaczyc ?
dzieki
Zobacz wicej postw
Temat: Ślady na murach
Kiedys byly slady kul metalowych elementach ogrodzenia Politechniki na rogu Nowowiejskiej
i Chlubinskiego, przy przystanku tramwajowym. I na slupach trakcyjnych tez. Zreszta na slupach
to w calej Warszawie mozna zobaczyc przestrzeliny.
Zobacz wicej postw
Temat: Laterna Magica
Laterna Magica Zwracam się z prośbą o informację, gdzie można takie urządzenie zobaczyć w
Warszawie? Muzeum Techniki?
Zobacz wicej postw
Temat: pamiatki królewskie w Warszawie
jaacek napisał(a):
> Wbrew utartym opiniom w Warszawie pochowane są szczątki wielu książat, królów i
>
> członków ich rodzin: przypominam sobie np. serca Sobieskiego, Władysława IV,
> Michała Korybuta Wiśniowieckiego, wnętrznosci Augusta II, serce Ludwiki Marii
> Gonzagi, groby zmarłych dzieci Jana Kazimierza, ciała ostatnich książat
> mazowieckich, ostatniej z rodu Sobieskich - księżnej Karoliny de Bouillon, czy
> Marii Sobieskiej. Zachowały się też bardzo osobiste pamiątki królewskie, jak
> np. ornaty z płaszczy i sukien królewskich (w posiadaniu Sakramentek), korony i
>
> insygnia pochodzące spoza oficjalnego kompletu koronacyjnego. Są nawet tak
> rozczulające skarby, jak posrebrzany bidet Stanisława Augusta. Domyślam się, że
>
> jest tych pamiątek więcej, ale mało o nich wiadomo. Czy zatem Panowie Eksperci
> lub forumowicze mogą wskazać mi jeszcze inne miejsca i przedmioty zwiazane
> ściśle z rodzinami królów polskich, które można zobaczyć w Warszawie?
To temat rzeka. Po królach panujących w Polsce od czasów przeniesienia do Warszawy stolicy, czyli od
czasu Zygmunta III Wazy zachowały się przeecież setki rozmaitych pamiątek. Od fundowanych przez nich
budowli, niekiedy znakomicie zachowanych jak pałac w Wilanowie, czy pałac w łazienkach po rozmaite
drobiazgi znajduące się w zbiorach muzealnych czy kościelnych.
Czasem są to zabytki zaskakujące i bardzo osobiste. Na przykład mało kto wie, że ościeże głównego
wejścia do katedry, wykonane z czarnego marmuru dębnickiego nie tylko było wykonane na zlecenie
króla
Zygmunta III Wazy, ale sam król ponoć odkuwał umieszczoną w nim kratę.
Zabytki, te zwiazane z królami z doby Wazów można zresztą obecnie zobaczyć na wystawie Orzeł i trzy
korony na Zamku Królewskim. Są tu również przedmioty znajdujące się niegdyś w warszawskich
rezydencjach królewskich, wywiezione w czasie Potopu do Szwecji. W zamku można też kupić znakomicie
opracowany katalog wystawy. Najwięcej autentycznych pamiątek po Janie III Sobieskim znajdziemy
oczywiście w Wilanowie, a po Stanisławie Auguście Poniatowskim na Zamku i w Łazienkach.
W Belwederze mozna trafic na przedmioty zwiazane z Księciem Konstantym, a pośrednio z królem Polski
i carem rosyjskim Aleksandrem I (np komplet empirowych mebli salonowych podarowanch przez cara
bratu.)
Zobacz wicej postw
Temat: "Ogórki" warszawskie
Ale milo cos zobaczyc w Warszawie elbląskiego;)
Zobacz wicej postw
Temat: Czy ktoś mi pomoże..? :)))
Czy ktoś mi pomoże..? :))) Poszukuję dobrego człowieka ktory mi powie..albo pokaże...to co ciekawego
można zobaczyc w Warszawie...wybieram sie tam na dwa dni i bede miala troche
wolnego czasu...poradzcie bo zupełnie nie jestem w temacie....:)))
Zobacz wicej postw
Temat: real - barca
real - barca czy ktos mi moze powiedziec gdzie w warszawie mozna zobaczyc mecz real -
barcelona? chodzi mi o jakis lokal na miescie. z gogy dzieki
Zobacz wicej postw
Temat: Co robic w dlugi weekend?
Co robic w dlugi weekend? Jakie macie plany na dlugi weekend? Czy cos ciekawego bedzie mozna zobaczyc w
Warszawie? Jakies fajne imprezy? Koncerty? Ludzie??..piszcie bo nie mam
pomyslu co ze soba zrobic przez 3 dlugie dni :-)
Zobacz wicej postw
Temat: Bali z dzieckiem 2letnim relacja z podróży.
Bali, Kultura, Religia, Ludzie Nie ukrywam, że po powrocie z Indii północnych wróciliśmy mocno rozczarowani
Poznaliśmy Indie od najgorszej strony brudu, fanatyków, tępoty, głupoty i
ogromnego cierpienia zwierząt i ludzi. Nigdzie więcej nie widzieliśmy tak
poharatanych zwierząt, okaleczonych dzieci jak w Indiach. Natręctwo, żebractwo
nachalność nas dobijała.
Jadąc na Bali wiedząc, że również ich religią jest Hinduizm jechałem z
najgorszymi obawami. Okazało się, że jest zupełnie inaczej.
Kultura Balijska wywarła na nas ogromne wrażenie. Ich szczera i głęboka
religijność jest oszałamiająca pięknem i spokojem modlitwy. Życzliwość i
otwartość ludzi jest pełna szacunku. Balijczycy są niesamowicie zrównoważeni.
Odnoszą się z serdecznością zarówno do swoich jak i obcych. Są niesamowicie
czyści. Jakby nie była uboga lepianka to zawsze wokół niej jest porządek. Więcej
brudnych samochodów chyba można zobaczyć w Warszawie niż tam. Nie ma tak jak w
Egipcie, że śmietnik zaczyna się tuż za płotem hotelowym. Tu jest naprawdę
czysto. Nawet w ubogich rejonach Bali (kompletnie nieturystycznych) jest
ustalone gdzie (w którą dolinę) cała wieś rzuca śmieci ale w innych miejscach
wsi jest czysto.
Ich tańce, teatr jest niesamowity. Udało nam się uczestniczyć w nieturystycznym
pokazie teatru lalek (sołtys w ramach ofiary za wyzdrowienie syna ufundował dla
całej swojej wsi przedstawienie). To jak miejscowi uczestniczą i oglądają sztukę
było niesamowicie ciekawe. Przepiękna tradycja przekazu.
W MeliaBenoa również organizowaniu do kolacji pokazy sztuk rytualnych i też były
one na niezwykle wysokim poziomie i nie jechało landrynkową cepelią. Wydawało
się autentyczne (szczególnie jedno z przedstawień gdzie naprawdę wyglądało na to
że aktorzy poruszają się w mocnym transie).
Po powrocie z Bali moim zdaniem to właśnie moim zdaniem ich kultura i sztuka
powinna być główną motywacją do odwiedzenia tej wyspy. Inne rzeczy (morze,
plaże, baseny) znajdziemy gdzie indziej ale ten rodzaj ofiary, harmonii
przynależy wyłącznie do Bali.
Zobacz wicej postw
Temat: ludzie brak wam wyszukiwarki????
Słuchaj, normalnie nie odpowiadam na takie głupie posty, ale teraz zrobię
wyjatek.
> Dlaczego nie umiecie korzystać z wyszukiwarki zeby znalezc kwatery????
Po 1. - Kto powiedział, ze nie potrafimy?
Po 2. - Nie wszystkie kwatery mozna droga internetową znaleźć.
Po 3. - Prawie na zadnej stronie internetowej nie ma kalendarzyka, który
pokazywalby, kiedy pokoje są wolne, a kiedy nie.
> Nie wierzycie temu co widzicie na stronach internetowych odnosnie
zakwaterowania
Bardziej wierzę opiniom osób, które w ostanim czasie w danej kwaterze gościły,
niz fotkach na stronach internetowych, które może powstaly 10 lat temu.
> a rady od obcych w koncu osob na forum przyjmujecie w ciemno????
Nie w ciemno, w ciemno byłoby rezerwować widząc jedynie stronę www. Jeżeli
kilka osób kwatere zna i wypowie się o niej pozytywnie, nie jest to dla mnie "w
ciemno".
> Kazdemu przeciez co innego odpowiada.
To fakt, ale chyba nie musimy sie klócić, ze wiekszość z nas preferuje czyste i
zadbane kwatery w przystępnych cenach.
> Czy jestescie za leniwi zeby samemu cos poszukac??????
To chyba najgłupsze pytanie z całego postu. Dajmy na to, szukam w listopadzie
noclegu w Zakopanem na Sylwestra. Dzwonię do 50 właścicieli - wszystko zajęte.
Czy to oznacza, że w całym Zakopanem nie ma wolnych miejsc? Wątpie...
Noclegów sa setki, a moze i tysiące, mam do wszystkich po kolei dzwonic? To
chyba łatwiej wejsc na Gazeta.pl > Forum > Turystyka > Polska > Góry,
szczególnie gdy wiem, że zaglądają tu regularnie ludzie z regionu, często
własciciele pensjonatów, kwater prywatnych, willi itd., którzy może mają wolne
pokoje i właśnie jeszcze gości szukają.
Nie rozumiem w czym problem.
> Rozumiem jak ktos pyta o miejscowosc albo gory, w ktorych nie byl ale o
kwatery????
A tego własnie ja nie rozumiem, informacje ogólne o miejscowości, albo o górach
można w bardzo wiarygodnej formie na wieeeelu stronach internetowych znaleźć.
Chybaże uważasz pytania typu "Co zobaczyć w Warszawie?", bądź "Jakie góry?"
lepiej sprecyzowanymi?
To przecież było Twoje zdanie, że każdemu co innego odpowiada.
> Czy wy wogole umiecie sami cos znalezc???
j.w.
Zobacz wicej postw
Temat: Co naprawdę warto zobaczyć w Warszawie ?
Co naprawdę warto zobaczyć w Warszawie ? Wybieram się w najbliższy weekend. Widziałem już Zamek Królewski, Łazienki i
Wilanów. Może jakieś ciekawe muzeum. Czekam na propozycje.
Zobacz wicej postw
Temat: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie
A ja pracuje w Warszawie od niedawna. Wychodze z pracy o 3-4ej nad ranem. Nie
moge spać do 8-ej bo mam raprty do zdania o tej właśnie godzinie. Co ciekawego
można zobaczyć w Warszawie o 4-ej rano? No???
Zobacz wicej postw
Temat: TajlandiaExpo 2009 w Warszawie Warto zobaczyć
TajlandiaExpo 2009 w Warszawie Warto zobaczyć Informacja ze strony www.tajlandiaexpo.pl
Wstęp wolny
Miejsce : Pałac Kultury i Nauki - Warszawa
Termin : 28 - 31 maja 2009 r.
Godziny : Dni handlowe: 28-29 maja: 10.00 - 17.00
Dni publiczne: 30-31 maja: 10.00 - 18.00
Temat : "Biznes i inwestycje z Tajlandią"
Organizatorzy:
Thai Trade Center Warsaw
Biuro Radcy Handlowego Ambasady Królestwa Tajlandii
Warszawskie Centrum Finansowe, IX p.
ul. E. Plater 53, 00-113 Warszawa
Tel.: +48 22 540 70 98
Fax: +48 22 540 70 95
expo@ttcwarsaw.pl , expo@ttcw.pl
www.ttcwarsaw.pl, www.ttcw.pl
Ambasada Królestwa Tajlandii w Warszawie
Urząd ds. Turystyki Tajlandii (TAT)
Rada ds. Inwestycji Tajlandii (BoI)
Linie Lotnicze Thai International Airways
Linie Lotnicze Bangkok Airways
Targi : Wyroby z Tajlandii: artykuły spożywcze, upominki, artykuły
dekoracyjne, rękodzieło, artykuły wyposażenia wnętrz, biżuteria, ubiory,
zdrowie i uroda...
i wiele więcej!
Ok. 100 wystawców z Tajlandii i Polski, podzielonych na 4 kategorie produktowe:
1. Artykuły spożywcze
2. Moda
3. Zdrowie i uroda
4. Wyroby użytkowe i biurowe
Seminarium :
" Tajlandia - kraj nieograniczonych możliwości"
- Biznes i inwestycje w Tajlandii
- Turystyka i podróże
- Mieszkanie w Tajlandii
- Leki i kosmetyki ziołowe
- Kosmetyki naturalne i spa
Bezpłatne atrakcje dla zwiedzających:
- Degustacja tajskich potraw (w formie szwedzkiego stołu)
- Pokaz tajskiej sztuki kulinarnej
- Masaż tajski
- Występy artystyczne
- Pokazy tajskiej sztuki walki
- Seminarium pt. "Tajlandia - kraj nieograniczonych możliwości"
- Informacja turystyczna
- Pokazy filmowe i muzyczne
... i nie tylko!
Koniecznie odwiedź "Tajlandia Expo 2009", jeśli chcesz: prowadzić biznes z
Tajlandią, dowiedzieć się więcej o Tajlandii, delektować się tajskimi
potrawami i nacieszyć oczy egzotycznymi występami artystycznymi - BEZPŁATNIE!
Zobacz wicej postw
Temat: Cherokee-powrót do szkoły
Besta Plus gdzie w Warszawie mozna zobaczyć te ubrania? Kilka rzeczy bardzo mi się
spodobało.
Zobacz wicej postw
Temat: jeździk BIG bobby Car gdzie w Warszawie ?
jeździk BIG bobby Car gdzie w Warszawie ? Gdzie można zobaczyć w Warszawie jeździk BIG bobby Car ?
Zobacz wicej postw
Temat: Kominiarki Reima-gdzie w Warszawie ?
Kominiarki Reima-gdzie w Warszawie ? chcialabym zobaczyc "na żywo" kominiarki Reimy z tej kolekcji, czy
ktoś wie gdzie w W-wie je znajdę ?
Zobacz wicej postw
Temat: juniorskie Geoxy - są sklepy internetowe?
A gdzie w Warszawie można zobaczyć te buty dla dzieci?
Na jakiej stronie internetowej można obejrzeć kolekcję?
Zobacz wicej postw
Temat: Gdzie w W-wie nocnik FIsher Price?
Gdzie w W-wie nocnik FIsher Price? Gdzie w Warszawie moge zobaczyc ten nocnik
aukcja.onet.pl/show_item.php?item=165376806
Zobacz wicej postw
Temat: Fifi domek - konewka warto dla trzylatki? Ktoś ma?
Ja też jestem ciekawa czy warto kupić tą zabawkę dla 4,5 letniej
dziewczynki.Gdzie można ja zobaczyć w Warszawie?
Zobacz wicej postw
Temat: Trójkołowce quinny fashion czy maxi taxi speedi ?
Witajcie e-mamy,
Wreszcie sie zdecydowalam, kupuje!
Chcialabym podzielic sie swoimi spostrzezeniami.
Zadzwonilam do dystrybutora firmy Maxi-Cosi (bardzo mily pan) z pytaniem gdzie
w Warszawie moge zobaczyc wozek Maxi-Taxi speedi i ucieszylam sie, poniewaz na
te wozki jest PROMOCJA !!! Okazalo sie, ze wozek+gondola+fotelik sam.+spiworek
do fotelika =1150 zl.(u dystrybutora lacznie z przesylka) a
wozek+gondola=ok.800zl.(bo fotelik maxi-cosi juz mam). Pan podal mi kilka
adresow i wyruszylam na ogladanie wozkow. W al.Solidarnosci w sklepie "Wozki"
jest Quinny Fashion i jeden wozek Maxi speedi z gondola bez promocji .
Obejzalam oba wozki i Quinny nie spodobal mi sie, bardzo ciezki i material taki
"workowaty" a maxi speedi leciutki ale tam byl w caly czarnym kolorze (dla mnie
wstawki moga byc czarne ale nie caly wozek). Pojechalam na Pulawska2 (maja w
promocji ale wozek+folia do wozka+gondola+fotelik=1200zl.) tam poprosiam o
zlozenie obu wozkow. Quinny sklada sie tylko na 2 razy i niestet nie
moglam go nawet uniesc(15kg)! W porownaniu korzystniej wypadl maxi speedi sklada
sie na 3 razy i jest leciutki (12kg-dane o wadze wozkow mam z"przegladu wozkow
dzieciecych")
Zdecydowalam sie zamowic maxi speedi wersje z gondola u dystryburora (moze, juz
bedzie we wtorek ) ze wzgledu na cene.
Mam tez dobra wiadomosc do zainteresowanych kupnem nowego Maxi Taxi speedi SX.
ze skretnym kolem.Tego co ma Pinik. Beda w Polsce na przelomie marca i kwietnia
w cenie okolo 1300zl. za spacerowke (dla mnie to niestety za drogo )
Pjawil sie tez Implast Driver (tez fajny lekki ok.12kg. ze skretnym kolem) w
promocji 999zl.- w internecie za wozek+gondole+przykrycie na nozki ale trzeba
dokupic fotelik (maxi-cosi nie pasuje).
Pozdrawiam Ania
Zobacz wicej postw
Temat: X-lander - gdzie w Warszawie?
X-lander - gdzie w Warszawie? Witam
Pytanie jak w tytule: gdzie w Warszawie można zobaczyć wózki X-lander?
Pozdr
Oriana
Zobacz wicej postw
Temat: Wózki ABC Design
Wózki ABC Design Czy te wózki można gdzieś zobaczyć w Warszawie?
Wiola
Zobacz wicej postw
Temat: Architektura Warszawy. Rozmowa z architektem
Po pierwsze zdaje się nie pierwszy lepszy. Po drugie jest ważne, aby
projektowali w Warszawie uznani architekci. To widać. Wystarczy zobaczyć
Metropolitan. Warszawie potzreba więcej architektury tej klasy
pozdr
Zobacz wicej postw
Temat: proszę pomóżcie gdzie??
Co za ludzieeeeeeeeee!
Napisałam z rozpędu...
Jeżeli chodzi o pomoc w związku z tym co warto zobaczyć w Warszawie to chętnych
nie było, ale co do przyczepienia się to już prosze prosze całkiem spora
gromadka! Darujcie sobie ! Chamstwo! Przez duże C
Zobacz wicej postw
Temat: Gdzie w Warszawie można zobaczyć dinozaury?
Gdzie w Warszawie można zobaczyć dinozaury? Jak w tytule, jeśłi ktoś wie proszę o info, dzięki
Zobacz wicej postw
Temat: Robert Bringhurst, Elementarz stylu w typografii
On 12 Gru, 12:29, "rev" <revolre@interia.plwrote: Zeby nie było, ze nie doceniam waszj pracy... bo doceniam! ale ksiazka słuzy do czytania, co z tego, ze połamiemy ja z najwiekszym kunsztem skoro jej ergonomia skutecznie uniemozliwi skupienie sie na tresci. IMHO, w takiej formie margines wewnetrzny jest zdecydownie za waski. W ogole nie wiem czy takie zageszczenie tresci na powierzchni strony to dobry patent. Ksiazki specjalistyczne sa w Polsce drogie, mysle ze spokojnie mogłbym dorzucic 20zł do ceny egzemplarza, zeby czytało sie ja conajmiej tak wygodnie jak Kompletny przewodnik po typografii - Feliciego. Wiekszy format, wiekszy stopien pisma, wiecej powietrza, etc... (stary juz jestem i niedowidze:) tutaj tak troche klaustrofobicznie to wszytsko podane...
Tak, spotkałem się już z takimi głosami, że stopień pisma za mały, że marginesy za wąskie itp. itd. Co do Feliciego, myślę, że wydawca Słowo/obraz też nie miał wielkiego wyboru, zrobił zgodnie z oryginałem. Nie mam przed sobą oryginału amerykańskiego Ale... Czy stopień pisma u Feliciego jest większy niż u Bringhursta? Może interlinia! Czy pismo ma większą czytelność? Czy szerokość łamu jest węższa niż książce Bringhursta? Czy światła międzyliterowe i międzywyrazowe są bez zarzutu? Czy zachowany jest register? To już pozostawiam czytelnikom do własnej oceny. Nie da się zadowolić wszystkich. Proponuję podejść do projektu Bringhursta z powściągliwością i zrozumieniem. To jest projekt autora, nie wydawcy :). Kupując prawa autorskie do polskiego wydania zobowiązałem się do wydania tej książki w możliwie jak najbardziej wiernie, tak zresztą zrobili to moim poprzednicy. Na s. 6 jest rysunek autora przedstawiający zasadę, wg której został zaprojektowany układ typograficzny książki. Nie jest to nigdzie wspomniane przez autora, to taki rodzaj kodu, dla uważnego czytelnika. Takich kodów jest więcej w tej książce. A co do ogromu wiedzy zawartej w tej książce. Powiem prosto. Nigdy nie jest za późno na naukę. :). Książka Bringhursta to przede wszystkim trudny orzech do zgryzienia dla Amerykanów, z których wielu nigdy nie było i nigdy nie będzie miało możliwości być w Europie, obcować z kulturą antyczną, Bauhausem itp. A mimo to książka Bringhursta jest najlepiej sprzedającą się pozycją i najbardziej docenianym podręcznikiem o typografii w Ameryce. A w Europie nikt nie odważył się podważyć jej pozycji. Nawet mistrz Hermann Zapf, który jest ikoną nowoczesnej typografii i kaligrafii docenił jego pracę. Czy w takim razie sądzicie, że mogłem się odważyć na zaproponowanie własnego układu typograficznego dla Bringhursta? A może zróbmy próbkę. Może ktoś chce spróbować i zaproponować własne rozwiązanie. Chętnie umieszczę takie na stronie. Zawsze to będzie jakiś głos w dyskusji, jakiś polski akcent w tym przytłaczającym ogromie dobrych projektów typograficznych pochodzących zwykle z poza naszych granic. Apropos. W Katowicach zobaczyłem w końcu wystawę Leona Urbańskiego, której nigdy nie udało mi się zobaczyć w Warszawie. Warto się wybrać, to niesamowite przeżycie. To jest rewelacyjna wystawa. Miejmy nadzieję, że będzie coraz więcej tak dobrych projektów i tak dobrych typografów.
Zobacz wicej postw
Temat: SYLWESTER W ARABSKIEJ ATMOSFERZE
Użytkownik "Jacek Olbrys" <jace@konto.pl_anti-spam_napisał: Mnie tez to przeraza, ale najbardziej przeraza to, ze ci ludzie po prostu nie wiedza o czym mowia
I co jeszcze smutniejsze, to Polacy są gotowi skoczyć np. Niemcom czy Żydom do gardła za potraktowanie Polaka w/g talii stereotypu (złodziej/pijak/nierób/kombinator), ale sami, wobec innych nacji, które cywilizacyjnie i gospodarczo stoją hooo hooo, wyżej od RP, pozwalają sobie na wyjątkowo niewybredne, chamskie i prostackie komentarze.
Tak się zastanawiam, czy taki Polsat nie powinien zrobić takiego realityszoł - gość o typowo arabskiej facjacie, elegancko ubrany, zatrzymuje zakłopotany ludzi na ulicy i pyta np. o ambasadę saudyjską. Zapewne zaraz znaleźli by się ludzie pokroju Kolegi Emskiego, który powiedział by "od serca" co o nim myśli i jak szybko ma się wynosić i nie importować swych "śmierdzących knajp". Aha, oczywiście gdyby jakiś rabin z USA, powiedział coś nie tak o Polakach, to juuuuż zaściankowi Polonusi od kełbasy i kaszanki, podnieśli by rwetes, na jaaakież to antypolonizmy pozwala sobie to perfidne żydzisko. Ale im samym wolno traktować inne narody z poniżeniem, tak? Cóż.... byłem i w arabskich restauracjach i żydowskich i azjatyckich i francuskich i wielu innych i jakoś nigdzie mi nie śmierdziało. No ale jeśli ktoś wychodzi z założenia, że np. azjatycka czy arabska gastronomia, to tylko podrzędne, brudne i śmierdzące nory, to widać nic innego nie dane mu było w życiu zobaczyć. Nie był na beduińskiej kolacji, nie był na ceremonii parzenia chińskiej herbaty, nie dane mu było zjeść bekon z jajkiem w Anglii, nie widział, jak radośnie bawią się Żydzi z okazji swych świąt. Jak ktoś się nie wychyla poza Stadion X-Lecia lub ubogie, kolorowe przedmieścia amerykańskich miast, to i ma tam swoje podstawy tak twierdzić... Jak ktoś Turków poznał tylko raz, gdy zapieprzał z nimi na czarno, na szmacie w Berlinie, to takie będzie miał mniemanie o narodzie. Ale z pełną wzajemnością i o tym pamiętać należy. bo czy widzieli kiedys luksusowe hotele i pola golfowe Dubaju
A czy widzieli jak PRZEPIĘKNE jest Maroko? Widzieli Casablancę, Rabat, Marakesz? Nie. Gdyby tam byli, to zmienili by swoje zdanie o tych 'radykałach z ręcznikami na głowie'...
rewelacyjne, oswietlone, autostrady na pustyni, zasieg GSM w dowolnym miejscu pustyni, miasta bez wandalizmu, grafitti, przestepczosci
Dzielnice luxusowych hoteli, pół golfowych, centrów targowych i wielu, wielu innych rzeczy. Pilotka, z którą byłem w Egipcie, opowiadała mi o takim właśnie polaczku, który nie mógł się dogadać z imigration office w Sharm El Sheik (ni w ząb nie znał angielskiego), więc zirytowany krzyknął: "Rozumiesz coś, mule pasiasty?!" Ot, kulturka....
Nie - Polak woli myslec, ze to "brudasy" i "terrorysci", bo tak jest latwiej
Poprawia to samopoczuje, zalecza kompleksy
- inaczej musialby przyzanc, ze to Polska jest cywilizacujnie zacofana...
Polska, przy Emiratach Arabskich, Arabi Saudyjskiej czy Kuwejcie, to maluuuutki pionek i jakże wsteczniacki. To w Warszawie można zobaczyć 'dżentelmenów' sikających pod drzewami koło PKiN, w Dubaju czy Kairze chyba nigdy.
Zobacz wicej postw
Temat: Czejarkowi odbiło... niestety !
Od Romka :) Dziś po audycji dostałem maila z informacją o tej dyskusji na forum gazety na
mój temat. Więc zajrzałem, przeczytałem i...
Po pierwsze jestem zaskoczony. Przez chwilę zastanawiałem się czy odpisywać czy
nie. Cóż – wylali tu Państwo na mnie niezły kubełek złych ocen. Z drugiej
strony padają pytania kierowane do mnie. Pytania pozostawione bez odpowiedzi,
albo takie na które inni starają się odpowiadać za mnie. Ponieważ zawsze miałem
w zwyczaju odpisywać na listy słuchaczy, więc trzymając się tej zasady
postanowiłem zrobić tak i teraz.
Oczywiście każdy ma prawo do własnych ocen więc opinie o tym co Państwo (a
zwłaszcza autorka pierwszego wpisu) o mnie sądzą pozostawiam bez komentarza.
Kto mnie zna potrafi to ocenić bez kłopotu. Ja sam nie bardzo rozumiem na czym
polegać ma to, że mi „odbiło”?! Hm, ale może tak mi już „odbiło”, że już sam
tego nie zauważam ;) Dobre!
W wywiadzie dla www.wiadomosci24.pl nie powiedziałem niczego co by nie było
prawdą. Czy mam się tego wstydzić, że pracowałem w Polskim Radiu przez 16 lat?
Czy kiedy ktoś pyta mnie teraz o „Lato z Radiem” mam nie odpowiadać i udawać,
że nic nie było bo inaczej będę oskarżony o chwalenie się? Albo mam udawać, że
owszem było ale mówić o tym źle? To takie trochę polskie – dlaczego wstydzimy
tego co dobre? Dlaczego wypada narzekać i mówić źle?
Prawda jest taka, że razem z grupą świetnych współpracowników zrobiliśmy bardzo
wiele. Ja przez kilkanaście lat miałem przyjemność i zaszczyt być szefem tej
grupy. Nikt wcześniej w Polskim Radiu nie robił tras koncertowych, nie wydawał
płyt, nie robił na taką skalę konkursów na antenie itp. Nie było też tylu
gości „na żywo”. Przykłady można mnożyć, ale jest faktem, że „Lato z Radiem”
wyznaczyło nowy kierunek. To jest właśnie to co zostanie, i mam nadzieję, w
takiej lub innej formie będzie trwać. Gdyby nie ta praca, dziś zamiast „Lata z
Radiem”, wiele osób słuchałoby tylko stacji komercyjnych bo „Lato z Radiem” by
padło. Ja się z tego co udało się zrobić cieszę i takich samych sukcesów życzę
obecne ekipie. I już. Aż tyle i tylko tyle.
Dlaczego Radio VOX? Bo to jest projekt, który różni się od innych. Wiele lat
pracowałem przy mikrofonie. Nie czuję się jeszcze na tyle stary by być
urzędnikiem w mediach. A takie właśnie dostałem propozycje z innych stacji.
Nawet za bardzo dobre pieniądze. Ludzie z ZPR-ów (Eska, Eska Rock, VOX, Super
Express, Super Media, Murator itp.) przyszli proponując mi budowę czegoś nowego
i... pracę przy mikrofonie. To przeważyło.
Oczywiście praca nad budową sieci to praca na lata, nie do zrobienia w tydzień
lub miesiąc.
W styczniu 2007 zaczynałem w VOX FM prawie od zera. Dziś, po pół roku, w
obszarze naszego nadawania, w naszej grupie celowej, mamy już całkiem
przyzwoite wyniki. Osoby, które mają dostęp do badań mogą to łatwo sprawdzić.
Ostatnia tzw. trzymiesięczna fala w Warszawie – proszę zobaczyć gdzie jest VOX
FM i gdzie jest Radiowa Jedynka? Otóż już ta Jedynka została przez nas
dogoniona (4,80proc. udział VOX FM, 4,79proc udział PR1) . Proszę uczciwie
patrzeć na Warszawę, Kraków, Łódź, Koszalin, Szczecin, Białystok czyli na
miejsca gdzie nas słuchać. Jesienią sieć się powiększy. Wiosna jak dobrze
pójdzie również.
Naszym celem nie jest bycie stacją nr 1,2,3 w Polsce bo to jest nierealne. Nie
jesteśmy radiem czysto komercyjnym. Nie ścigamy się z RMF FM czy Radiem ZET. U
nas się na szczęście jeszcze rozmawia ze słuchaczem. W pewnym sensie VOX FM
jest unikalną forma połączenia radia grającego (czyli taka „czysta”) komercja z
radiem gadanym. Dodatkowy ważny element to pewne wartości, których
przestrzegamy. VOX FM ma katolickie korzenie i my się tego nie wstydzimy.
Jeżeli chcą Państwo poważnie pogadać o radiu chętnie podyskutuję. Ja też w
czasie takich rozmów, nawet na internetowych forach, mogę się wiele od Was
nauczyć. Radio to specyficzne medium, które albo bardzo się w najbliższych
latach zmieni albo być może pozostanie muzyczną tapetą gdzieś w tle innych
mediów. Mam nadzieję, że tak nie będzie, bo jestem po stronie tego radia, które
gada i stara się to robić mądrze. Skoro nie mogę tego robić w Polskim Radiu,
staram się to robić tam gdzie tego potrzebują i gdzie to ma szansę na sukces.
Nawet jeżeli praca ma trwać wiele lat.
Pozdrawiam serdecznie
Roman Czejarek
www.czejarek.pl
PS Zostawcie Prezesa Targalskiego. Życie to samo zweryfikuje.
Zobacz wicej postw
Temat: Modernizm - LINKI
A oto bardzo nowoczesne kuchnie. W niektorych minimalism posuniety baaardzo
daleko – nawet uchwyty przy szafkach uznano za niepotrzebne.
www.bulthaup.com/
www.minotticucine.it/ - naprawde porazajace projekty
www.boffi.com/ - robia rowniez nowoczesne lazienki
www.stratocucine.com/ - kolejna kuchnia dla ,,niegotujacego,
pozerskiego kawalera ‘’ – gdy spytalam sprzedawce w salonie tej kuchni, co sie
stanie gdy wyleje sok pomaranczowy na pokryty drewniana okleina blat, facet
powiedzial, ze takich rzeczy w tej kuchni nie nalezy robic
www.poggenpohl.co.uk/poggenpohl/start.html - kuchnia bedaca marzeniem
wiekszosci Angielek
www1.siematic.de/
Tsunami kitchens – potwornie drogie, ale nie moglam znalezc ich strony
www.poliformusa.com/varenna/index.htm - kuchnie poliformu, rowniez
niezwykle minimalistyczne
I troche tansze:
Magnet kitchens www.magnet.co.uk/ - niestety strona nie wiem dlaczego
nie dziala, jest to chyba najpopularniejsza marka kuchenna na rynku masowym,
robia rowniez meble do sypilani I wypoczynkowe
www.kitchenclinic.co.uk/ - bardzo popularny londynski sklep
www.antarescucine.com/index_static.php3 - ich salon mozecie zobaczyc w
warszawie, firma Estima przy ul.Warynskiego , firma ta sprzedaje rowniez
nowoczesne meble – maja ogromny wybor na swojej stronie
www.estima.pl/
www.alno.co.uk/d/index.html - niemiecka propozycja
Chyba na razie wystarczy?
Pozdrawiam
Londres
PS. Znowu mam nadzieje, ze linki wkleily sie prawidlowo…
Zobacz wicej postw
Temat: Widziałem wczoraj na żywo...
Kammerflimmer Kollektief Jazzga jest w tej chwili bodaj jedynym miejscem w Łodzi, które z dużą
regularnością dba o atrakcyjną ofertę koncertową. To lokal wpisujący się w
archetyp klubu jazzowego – niezbyt duża przestrzeń, sporo dymu, nad stolikami
niebieskie lampki, z których niektórzy goście wykręcają żarówki. Wczoraj, co nie
jest regułą, lokal zapełnił się po brzegi, by posłuchać twórców „Absencen” –
perełki, która w tym (podobno) bardzo słabym roku wydawniczym lśni
(kammerflimmer znaczy chyba „lśniący” czy coś) pięknie i raduje serca tak
wrażliwe jak moje.
Ale zanim KK wyszli na scenę, łódzkiej publiczności zaprezentowało się dwóch
panów, co się nazywają The Staubgolds i puszczają z gramofonów płyty, ale sensu
w tym wielkiego nie dostrzegłem – ot zestaw różnych utworów, w klimatach
elektronicznych, ambientowych, dubowych i jeszcze innych, nie jakoś zachwycająco
zmiksowanych i ogólnie nie wiedziałem, o co chodzi jakby. Zwłaszcza, że w
międzyczasie trafił im się – doskonały skądinąd – otwieracz z genialnego „Modern
Dance” Pere Ubu. Całość wyglądała tak jakby po prostu ktoś z obsługi klubu
puszczał sobie płyty w oczekiwaniu na występ gwiazdy wieczoru. Publiczność też
jakoś nie zauważyła tego występu.
No a potem na scenę wleźli Lśniący Kolektywiarze, trójliczebni, co było dużym
rozczarowaniem, bo zapowiadano pełny lineup, tymczasem z przyczyn niezbadanych
zabrakło odpowiedzialnego za perkusję i wibrafon Christophera Brunnera (to
świnia), skrzypaczki-wiolonczelistki Heike Wendelin i grającego na saksofonie
Dietricha Wurma. Nie przypuszczałem, że okrojony w składzie Kolektyw będzie w
stanie porwać publikę, ale stało się inaczej. Thomas Weber, niczym jakiś Keith
Rowe, szarpał i piłował struny leżącej poziomo na pulpicie gitary, a także
obsługiwał elektroniczne pudełka. Heike Aumüller o fizjonomii studentki
kulturoznawstwa, w niedbale przewiązanym różowym szaliku, siedziała sobie
nieśmiało na podłodze, w ukryciu przed wzrokiem widzów z tylnych rzędów,
generując piękne dźwięki z takiej skrzynki, co się chyba harmonią w naszym
języku nazywa. No ale wielkim bossem całej drużyny był siwowłosy, postawny
Johannes Frisch, z jeszcze bardziej postawnym kontrabasem. Kollektief zaczął
cicho i skromnie, od pierwszych taktów nawiązując nić porozumienia z słuchaczami
(nie wszystkimi – oczywiście musiały się znaleźć buraki, które wydały po 25
złotych na koncert tylko po to, żeby przez cały czas eksploatować swoje krzywe
ryje gadaniem i śmiechem). To, co mnie osobiście najbardziej zdumiewa w tej
muzyce, a co na koncercie ujawniło się w sposób jeszcze wyraźniejszy niż na
płycie, to zaskakująca symbioza hipnotycznie pięknych współbrzmień z generowanym
elektronicznie hałasem i sonorystycznym maltretowaniem instrumentów. To nie są
zornowskie, chaotyczne kolaże elementów do siebie nie pasujących. Tutaj te
improwizowane wypady, skrobanie, szarpanie i skrzypienie nie zakłóca kompozycji.
Owe nietypowe dźwięki są jakby drugim dnem utworów, ich wewnętrznym pulsem.
Dzięki nim ta muzyka oddycha i nabiera bardzo organicznego charakteru. Naprawdę
niesamowite wrażenie. No a poza tym fajnie było zobaczyć jakie cuda można robić
z kontrabasem – Frisch w swojej grze używał palców, smyczka, jakichś wbijanych
kołeczków, młoteczków, pierdółek, a w finale grande koncertu - rozbudowanej,
zwieńczonej apokaliptyczną miazgą kompozycji, miało się wrażenie, że rozpieprzy
instrument w drobny mak, rzucając nim na wszystkie strony w transie jakiegoś
syberyjskiego szamana. Potem jeszcze wielka owacja, dwa wspaniałe bisy i jeden z
najlepszych koncertów, jakie widziałem dobiegł końca.
Aha, jutro można ich zobaczyć w Warszawie, a pojutrze we Wrocławiu. Polecam.
Zobacz wicej postw
Temat: Nie woz dziecka w rowerowej przyczepce
Nie woz dziecka w rowerowej przyczepce
Do 500 zł mandatu grozi za nieodpowiedni transport malucha
Coraz więcej warszawiaków wozi dzieci specjalnymi przyczepkami rowerowymi,
przytwierdzanymi do tyłu jednośladu. Zdaniem policji, jest to nielegalne,
według ekspertów – niebezpieczne.
Przyczepki rowerowe w tym sezonie można zobaczyć w Warszawie niemal na każdym
kroku. Najwięcej jest ich na Ursynowie, bo tylko tam mieszkańcy dzięki sieci
ścieżek rowerowych mogą regularnie jeździć bicyklami.
To złamanie przepisów
Przyczepki są wygodne. I dla rodziców, i dla dzieci. Dziecko jest przypięte
pasem, a przyczepka nie odchyla się od pionu, nawet kiedy prowadzący rower skręca.
Sęk jednak w tym, że według kodeksu ruchu drogowego, używanie takich pojazdów
do przewozu dzieci jest złamaniem prawa. Kodeks wyraźnie mówi bowiem, że
przewożenie w przyczepie osób, poza określonymi wyjątkami (chodzi o
dopuszczenie do ruchu przyczepy dołączanej do ciągnika), jest zabronione. –
Sprawa z przyczepkami rowerowymi to ewidentna luka w prawie. Teoretycznie, nie
można wozić nimi dzieci, ale z drugiej strony, przecież to pojazdy specjalnie
zaprojektowane do takiej jazdy. Trzeba uściślić prawo w tym zakresie – ocenia
podinsp. Wojciech Pasieczny, zastępca szefa Wydziału Ruchu Drogowego Komendy
Stołecznej Policji. Kom. Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji idzie
jednak dalej. Jego zdaniem, używanie przyczepek to jawne łamanie prawa
drogowego. – Nie można przewozić dzieci w takich pojazdach. Gdybym był na
służbie i zobaczył kogoś, kto wiezie dziecko w ten sposób, wypisałbym mu
mandat, albo co najmniej upomniał – mówi kom. Szyndler.
Nie warto ryzykować
Kazimierz Ścisłowski prowadzi sklep rowerowy w Ząbkach przy ul. Szwoleżerów.
Ma w sprzedaży przyczepki rowerowe. Od nas dowiedział się, że wożenie nimi
dzieci jest niezgodne z polskimi przepisami. Według niego przyczepki są dobre
do przewożenia towarów, a nie dzieci. – Może to i wygodne, ale na pewno nie
najbezpieczniejsze – ocenia. – Pomijając już nawet kwestie prawne, uważam, że
takie pojazdy zapewne dobrze sprawdzałyby się na równych jak stół drogach
rowerowych w Holandii czy w Skandynawii, ale w Polsce bałbym się transportować
dziecko w ten sposób. Ścieżek rowerowych brakuje, a jeśli są, to też bywają w
nich dziury. A jechać w ten sposób drogą publiczną to już szczyt ryzyka –
ocenia Kazimierz Ścisłowski.
Kom. Marcin Szyndler z KGP w pełni się z nim zgadza. – Fakt, że rzadko, ale i
na ścieżkach rowerowych zdarzają się wypadki. Pamiętajmy, że taki pojazd to
już nie jednoślad. Jest szerszy, łatwo zaczepić o coś którymś z kół
przyczepki. I łatwo o wypadek. Nie można ryzykować, szczególnie jeśli chodzi o
bezpieczeństwo dzieci – dodaje kom. Szyndler. Zdaniem KGP, rowerzystom
używającym przyczepek do przewozu dzieci grożą mandaty w wysokości do 500 złotych.
2006-07-21
MARCIN HADAJ mhadaj@zw.com.pl Wsp. PIOTR SZYMANIAK
Zobacz wicej postw
Temat: Stare neony trzeba ratowac
Stare neony trzeba ratowac
Restauracja Café Mozaika na ul. Puławskiej 53 - pozostałość po zakrojonym na
wielką skalę projekcie neonizacji ulicy Puławskiej z lutego 1971 r.
Projektantami wszystkich zainstalowanych tam wtedy reklam byli: Maksymilian
Krzyżanowski, Zbigniew Labes i Tadeusz Rogowski, zwani grupą neoniarzy
Fot. Jacek Łagowski / AG
Orbisowski globus w Al. Jerozolimskich (róg Brackiej) - jeden z najstarszych
czynnych zachowanych w Warszawie neonów, z 2 poł. lat 50. Niestety nie obraca
się, jak kiedyś, nie świecą też zarysy kontynentów
Na naszych oczach marnieją piękne neony z lat 60. i 70.: "dancing" przy klubie
Melodia, Polonia na Marszałkowskiej, Mozaika na Puławskiej. Entuzjaści spieszą
na ratunek.
"Siatkarka" z pl. Konstytucji dostała drugą szansę. Jeden z najpiękniejszych i
najstarszych warszawskich neonów, zaprojektowany w 1960 r. przez Jana
Mucharskiego, odzyska blask najprawdopodobniej już 19 maja. Dzięki artystce
Paulinie Ołowskiej, która ze sprzedaży swoich prac inspirowanych starymi
warszawskimi neonami, sfinansuje jego renowację. Ale nie wszystkie stylowe
rekalmy świetlne mają tyle szczęścia. Generalnie warszawskie neony tracą
blask, zastępowane masowo przez tanie, tandetne reklamy. Nie dbają o nie
właściciele firm, które kiedyś reklamowały, nie interesuje się nimi miasto,
choć z powodzeniem mogłyby podlegać ustawowej ochronie, jako dzieła wybitnych
grafików, projektantów i architektów tamtego czasu. Giną razem z wyburzanymi
budynkami tj. kino Moskwa czy Praha lub przy okazji przebudowy obiektów - tak
było w 2000 roku z neonem na fasadzie kina Atlantic. Niektóre dobija zima -
tak żywota dokonał piękny neon z motylem z początku lat. 60. na kwiaciarni
przy ulicy Wolskiej, strącony kilka tygodni temu przez spadające sople.
W czasach PRL-u o wszystkie warszawskie neony dbała jedna firma - Stołeczne
Przedsiębiorstwo Instalacji Reklam Świetlnych. - Co tydzień meldowałem się u
wiceprezydenta miasta i zdawałem raport - mówi Jacek Wyczółkowski, szef firmy
Reklama, spadkobierczyni Przedsiębiorstwa. Firma powstała w 1956 roku. To był
początek ekspansji neonów w mieście. Produkowała wszystko, co zleciły władze:
trzeba oświetlić Puławską - proszę bardzo, Domy Towarowe Centrum - robimy
konstrukcję z 12 tys. metrów rur neonowych. Do dziś w firmie zachowało się
bogate archiwum najlepszych neonów, pożółkłe rysunki techniczne w skali 1:1, z
których można się dowiedzieć, jaka była pierwotna kolorystyka neonów, które
nawet jak cudem dotrwały do dnia dzisiejszego, to w zmienionym kształcie.
Dyrektor Wyczółkowski przyznaje, że nie ma już siły, by podjąć walkę o
zachowanie najstarszych neonów. Na szczęście pałeczkę przejmują młodsi
entuzjaści neonów, tacy jak Paulina Ołowska, która kilka lat temu założyła
nawet ze znajomymi m.in. Robertem Jaroszem i Łukaszem Gorczycą - kuratorem z
galerii Raster nieformalne stowarzyszenie "Piękne neony". Zaczęli zbierać
archiwalia, stare zdjęcia i pocztówki. Gorczyca napisał nawet poemat o
"Siatkarce". - Teraz chcemy przekonać Centrum Sztuki Współczesnej, żeby
zaczęło zbierać stare neony - mówi Robert Jarosz. - Chodzi o to, by te
demontowane masowo reklamy nie trafiały na śmietnik. Przynajmniej tyle możemy
zrobić.
Czekamy na listy: piszcie, gdzie w Warszawie można zobaczyć jeszcze stare,
piękne neony - agnieszka.kowalska@agora.pl
Zobacz wicej postw
Temat: Przyczepka rowerowa dla dzieci - 500zł mandatu
Przyczepka rowerowa dla dzieci - 500zł mandatu Witam!
miniurl.pl/przyczepka
Nie woź dziecka w rowerowej przyczepce
Do 500 zł mandatu grozi za nieodpowiedni transport malucha
Coraz więcej warszawiaków wozi dzieci specjalnymi przyczepkami rowerowymi,
przytwierdzanymi do tyłu jednośladu. Zdaniem policji, jest to nielegalne,
według ekspertów – niebezpieczne.
Przyczepki rowerowe w tym sezonie można zobaczyć w Warszawie niemal na każdym
kroku. Najwięcej jest ich na Ursynowie, bo tylko tam mieszkańcy dzięki sieci
ścieżek rowerowych mogą regularnie jeździć bicyklami.
To złamanie przepisów
Przyczepki są wygodne. I dla rodziców, i dla dzieci. Dziecko jest przypięte
pasem, a przyczepka nie odchyla się od pionu, nawet kiedy prowadzący rower
skręca.
Sęk jednak w tym, że według kodeksu ruchu drogowego, używanie takich pojazdów
do przewozu dzieci jest złamaniem prawa. Kodeks wyraźnie mówi bowiem, że
przewożenie w przyczepie osób, poza określonymi wyjątkami (chodzi o
dopuszczenie do ruchu przyczepy dołączanej do ciągnika), jest zabronione. –
Sprawa z przyczepkami rowerowymi to ewidentna luka w prawie. Teoretycznie,
nie można wozić nimi dzieci, ale z drugiej strony, przecież to pojazdy
specjalnie zaprojektowane do takiej jazdy. Trzeba uściślić prawo w tym
zakresie – ocenia podinsp. Wojciech Pasieczny, zastępca szefa Wydziału Ruchu
Drogowego Komendy Stołecznej Policji. Kom. Marcin Szyndler z Komendy Głównej
Policji idzie jednak dalej. Jego zdaniem, używanie przyczepek to jawne
łamanie prawa drogowego. – Nie można przewozić dzieci w takich pojazdach.
Gdybym był na służbie i zobaczył kogoś, kto wiezie dziecko w ten sposób,
wypisałbym mu mandat, albo co najmniej upomniał – mówi kom. Szyndler.
Nie warto ryzykować
Kazimierz Ścisłowski prowadzi sklep rowerowy w Ząbkach przy ul. Szwoleżerów.
Ma w sprzedaży przyczepki rowerowe. Od nas dowiedział się, że wożenie nimi
dzieci jest niezgodne z polskimi przepisami. Według niego przyczepki są dobre
do przewożenia towarów, a nie dzieci. – Może to i wygodne, ale na pewno nie
najbezpieczniejsze – ocenia. – Pomijając już nawet kwestie prawne, uważam, że
takie pojazdy zapewne dobrze sprawdzałyby się na równych jak stół drogach
rowerowych w Holandii czy w Skandynawii, ale w Polsce bałbym się
transportować dziecko w ten sposób. Ścieżek rowerowych brakuje, a jeśli są,
to też bywają w nich dziury. A jechać w ten sposób drogą publiczną to już
szczyt ryzyka – ocenia Kazimierz Ścisłowski.
Kom. Marcin Szyndler z KGP w pełni się z nim zgadza. – Fakt, że rzadko, ale i
na ścieżkach rowerowych zdarzają się wypadki. Pamiętajmy, że taki pojazd to
już nie jednoślad. Jest szerszy, łatwo zaczepić o coś którymś z kół
przyczepki. I łatwo o wypadek. Nie można ryzykować, szczególnie jeśli chodzi
o bezpieczeństwo dzieci – dodaje kom. Szyndler. Zdaniem KGP, rowerzystom
używającym przyczepek do przewozu dzieci grożą mandaty w wysokości do 500
złotych.
Zobacz wicej postw
Temat: czy jest piekniejsze miejsce niz Wieliczka
tylko niewielki 5% zydow na swiecie ma DNA zydowski, reszta z nich, a
szczegolnie zydzi rosyjscy i europejscy sa pochodzenia gruzinskiego i poprostu
nie maja ani ani semickiego atomu w swoim ciele. Ci walsnie moga zniknac razem
z arabami, plemionami kauakaskimi i slowianami.
wracajajac do pani Jelinek - oto co wprost pisz na temat jej sztuk:
Wagina, która mówi
Tygodnik "Wprost", Nr 1021 (23 czerwca 2002)
"Monologi waginy" to przegląd cierpień kobiet spowodowanych ułomnością ich
życia seksualnego
Jakim językiem mówi wagina?
A jaka jest wypadkowa monologów dwustu wagin? Sześć lat temu badania na ten
temat przeprowadziła w Nowym Jorku Eve Ensler, rozmawiając z dwustu kobietami.
Tak powstały jej "Monologi waginy" (w premierowym przedstawieniu wystąpiła
Meryl Streep). Polską prapremierę tej kontrowersyjnej sztuki przygotowała dla
teatru Wybrzeże Aldona Figura.
Brzydota seksu
Dramat Eve Ensler wystawiany od Portugalii po Chiny jest uważany za manifest
teatru feministycznego. Nie jest to jednak pierwsze dzieło literackie na temat
kobiecego instrumentarium seksualnego. W latach 20. Louis Aragon napisał
książeczkę "Ci.. Ireny". Polska prapremiera "Monologów waginy" będzie kolejnym
skandalem artystyczno-obyczajowym. Po raz kolejny sprawcami wzburzenia będą
kobiety, urastające do roli głównych skandalistek III RP. Wcześniej Katarzyna
Kozyra pokazała akt swojej chromej siostry oraz kobiety w łaźni. W drugim
wypadku protest wzbudziły nagie, nie zawsze młode ciała. Pokazanie w parze
nagości i starości uznano za naruszenie tabu, chociaż w sztuce pokazywane są od
wieków. Skandal wywołuje więc kulturowa obłuda. Widoczna również w niepisanym
zakazie pokazywania "brzydkich" stron seksualności. Po
premierze "Oczyszczonych" Sarah Kane, gdzie kobiecie przeszczepia się penisa, a
nagi gej trzyma drugiego za członek, rozpętała się burza. Recenzenci byli
oburzeni, wypraszając sobie "takie rzeczy". Sztukę uznano za czczą prowokację.
Mimo głosów oburzenia, a może właśśnie dlatego, że się pojawiły, europejska
sztuka ostatnich lat lubuje się w seksualnych demonstracjach. W "Intymności"
Patrice Chereau sfilmował "zwykły" akt seksualny, co uznano za "zbrzydzanie
seksu". W "Pianistce", zrealizowanej na podstawie powieści Elfriede Jelinek,
żałosna stara panna potrzebuje seksu, ale jest on pokazywany tak, by wzbudzić
niesmak u widza. Od powieści Jelinek blisko do dramatów fekalnych Wernera
Schwaba, pełnych obrzydzenia do ludzkiej cielesności (niedawno można było
zobaczyć w Warszawie przedstawienie "Prezydentek").
Życie, czyli wielkie świństwo
"Monologi waginy" to rozpisany na cztery głosy przegląd cierpień, niedosytów,
zranień, krzywd kobiet spowodowanych ułomnością ich życia seksualnego. Są tu
gwałt, głęboki uraz i wstręt do siebie. Lesbijka uczy małą dziewczynkę
onanizmu, by uniezależniła się od mężczyzn. Jedna z kobiet trafiła na
mężczyznę, który uwielbia waginy, i jest już szczęśliwa. Na specjalnych
warsztatach poświęconych waginie kobiety odkrywają jej piękno, oswajają się z
nią, uczą się nią posługiwać. A także mówić do niej ciepło, z miłością,
lirycznie bądź patetycznie. Cztery kobiety bez osłonek mówią na głos o
nierówności seksualnej kobiet i mężczyzn, o seksualnym męskim szowinizmie, o
próbie wyzwalania się spod męskiej dominacji. Mówią to, co można usłyszeć w
gabinecie seksuologa.
Aldona Figura zdecydowała się wystawić "Monologi waginy" nie dla skandalu. Po
prostu wstrząsnęła nią kondycja kobiet ukazana przez Eve Ensler. Reżyserka
uwzględniła pruderyjną polską wrażliwość. Oszczędza widzom śmiałych scen, a
golizny nie ma w tym spektaklu w ogóle. Figurze chodzi o to, by Polki odnalazły
w bohaterkach siebie i swój świat, by identyfikowały się z ich losem. Bo, jak
sama mówi: "Przez tę dziurkę lepiej widać rzeczywistość". Jakie będą reakcje
widzów? Mężczyźni będą zniesmaczeni lub rozbawieni, natomiast kobiety
zawstydzone i poruszone. Część kobiet może się poczuć dotknięta pokazywaniem
takich "świństw". Sarah Kane odpowiadała na to: "Całe życie jest jednym wielkim
świństwem".
Anna Schiller
Zobacz wicej postw
Temat: Naga prawda o Aegon - artykuł z Rzepy
Kolejny ekspert kładzie Aegona na łopatki !!! Ciekaw jestem, jak długo jeszcze chłopki-roztropki po
pseudoszkoleniach, czyli naganiacze Aegona będą swoimi wrzaskami
usiłować zakrzyczeć niewygodną rzeczywistość???
Każdy, kto COKOLWIEK wie o prawach ekonomii, typków tych po prostu
zabija śmiechem.
Oto kolejny głos profesjonalisty na temat Aegona. Wyjęte z blogu
Macieja Samcika
Jak private banker z Aegona uczył mnie inwestowania w fundusze
Gdy zadzwonił do mnie człowiek z firmy Aegon, w zasadzie chciałem mu
od razu powiedzieć, że nie jestem zainteresowany jego ofertą. Główny
produkt firmy - plany inwestycyjne opakowane w polisę parasolową -
nigdy nie budził mojego entuzjazmu. Wysokie prowizje i ograniczenia
przy wychodzeniu z inwestycji powodują, że wolę trzymać pieniądze z
zwykłych funduszach inwestycyjnych, bez ubezpieczeniowej nakładki.
Ale człowiek z Aegona mnie zaintrygował: - Mamy coś, czego nie
dostanie pan w żadnym banku ani funduszu - powiedział. I za żadne
skarby świata nie chciał powiedzieć o co chodzi.
Okazało się, że to był tylko asystent właściwego doradcy z Aegona.
Sam doradca nie zniża się do wykonywania tak prostych czynności, jak
poszukiwanie nowych klientów. Może rzeczywiście jest to tak wysokiej
klasy fachowiec, że jego czas jest na wagę złota? - pomyślałem. I
dałem się umówić asystentowi na wizytę w warszawskim oddziale Aegona
przy ul. Jana Pawła II.
Stawiłem się punktualnie, ale musiałem poczekać kilka minut. Jakiś
doradca (potem okazało się, że to ten „mój”) co prawda kilka razy
przeszedł mi przed oczami, ale na audiencję jednak musiałem
poczekać. W końcu jak by to wyglądało, gdyby doradcy Aegona musieli
czekać na klientów.
Kiedy już wszedłem do pokoju, okazało się, że doradca nie jest
zwykłym doradcą, tylko... private bankerem. Przynajmniej tak miał
napisane na wizytówce. Cóż, facet wyglądał na młodszego ode mnie,
ale jeśli jest geniuszem finansów, to rzeczywiście nazywanie go
zwykłym doradcą finansowym mogłoby być uwłaczające.
Niestety, niepowtarzalne „coś, czego nie dostanę w żadnym banku czy
funduszu” okazało się zwykłą polisą parasolową (czyli zbiorem
funduszy inwestycyjnych, skupionych w jednym miejscu). Za to mój
rozmówca roztoczył wizję, która - gdybym się nie znał na finansach -
musiałaby na mnie zrobić wrażenie
Nie, nie zbadał wszechstronnie moich predyspozycji do inwestowania w
akcje. Nie pytał o dochody, o kredyty, o to jaką mam sytuację
rodzinną. I czy w ogóle powinienem wkładać pieniądze w ryzykowne
fundusze. To mojego private bankera kompletnie nie interesowało. Za
to starał się przekonać mnie, że nie ma sensu budować portfela
inwestycyjnego na lata. Odwrotnie - trzeba cały czas patrzeć co się
dzieje na giełdzie, zmieniać fundusze jak rękawiczki, korygować
strategię, raz wchodzić w polskie, raz w zagraniczne fundusze, innym
razem czekać.
Na stole pojawiły się wykresy i wyliczenia, z których wynikało, że
tylko najwięksi frajerzy trzymają fundusze całymi latami. Fakt,
ostatnia bessa przyniosła ciężkie straty, które trudno będzie
odrobić w krótkim czasie. Mój private banker przedstawił wyliczenia
ile w czasie spadków można było zarobić na funduszach timingowych
lub surowcowych. Sporo, do kilkunastu procent.
Przed nami na stole leżała lista najlepszych funduszy w pierwszym
półroczu tego roku. - A ten, co to za jeden? - pytam, pokazując
palcem fundusz BGF World Gold. To fundusz z rodziny BlackRock,
inwestujący w firmy związane z rynkiem złota (m.in. w akcje
kopalni). Mam go w swoim prywatnym portfelu inwestycyjnym, byłem
ciekaw co mi o nim opowie mój aegonowy private banker.
- Ten? To fundusz światowych akcji. - Ale jakich? Z jakiejś
konkretnej branży? - dopytuję. - Chyba nie, to po prostu światowe
akcje. Ale jeszcze to sprawdzę - kończy i na wszelki wypadek zmienia
temat. A mnie ciarki przechodzą po plecach na samą myśl, że gość nie
rozróżniający funduszy inwestycyjnych mógłby choć przez sekundę
zajmować się moimi pieniędzmi. I jeszcze każe się nazywać private
bankerem.
- To jak, przekonałem pana z tym aktywnym inwestowaniem? - wracamy
na stare tory rozmowy. - Nooo, chyba tak - mówię - ale po fakcie
łatwo sobie liczyć stopy zwrotu od dołka do szczytu. Trudniej kupić
i sprzedać fundusze w najlepszym momencie, nie znając przyszłości -
usiłuję być sceptyczny. Moja wątpliwość powoduje tylko szeroki
uśmiech na twarzy pracownika Aegona. - To już moja broszka. -
zapewnia. I wykłada swoją teorię, która powoduje, że w myślach
pokładam się ze śmiechu. Otóż, według mojego rozmówcy, w każdym roku
są dwie-trzy fale wzrostów i spadków, dość łatwe do przewidzenia,
jeśli ma się za sobą sztab ekspertów od inwestowania.
W Aegonie oczywiście wszystko potrafią przewidzieć i w odpowiednim
momencie zawiadomić klientów. - Teraz na przykład wycofuję pieniądze
ludzi z Polski i przerzucam do funduszy zagranicznych. Zawsze tak
jest, że w wakacje pieniądze uciekają z naszego rynku. Wrócą we
wrześniu. Wtedy przerzucam wszystko z powrotem do Polski - słyszę.
Ale dlaczego nasi inwestorzy mają wakacje, a na zagranicznych
giełdach ich nie ma? - Tak już jest - wzrusza ramionami mój private
banker, uznając najwyraźniej pytanie za niedorzeczne.
Nasza rozmowa miała miejsce kilka tygodni temu, więc wystarczy rzut
oka na wykresy indeksów giełdowych w Warszawie, żeby zobaczyć ile
jest prawdy było w teoriach, którymi karmił mnie private banker z
Aegona. Od połowy lipca WIG20 wzrósł z 1800 do 2200 pkt.
W sumie to nawet nieźle się ubawiłem. Kiedy kilka dni później znów
zadzwonił do mnie asystent private bankera, żeby umówić mnie na
kolejną wizytę, tylko szyderczo zarechotałem. Z facetami, którzy
usiłują mi wmówić, że inwestowanie jest dla nich łatwe i proste,
wolę nie mieć zbyt wiele wspólnego.
poniedziałek, 31 sierpnia 2009, maciek.samcik
Zobacz wicej postw
Strona 3 z 3 • Znalelimy 279 postw • 1, 2, 3
|
|