|
co ma być w apteczce samochodowej
Ogl±dasz odpowiedzi wyszukane dla has³a: co ma być w apteczce samochodowej |
Temat: apteczka do samochodu
Według dr. Włodzimierza Ostaszewskiego, szefa Szkoły Ratownictwa przy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Warszawie, każda apteczka powinna zawierać: ? jednorazowe rękawiczki chirurgiczne z lateksu (co najmniej para), które ochronią ratującego przed wirusami HIV czy żółtaczki zakaźnej. Ktoś, kto ich nie ma, powinien unikać kontaktu z krwią poszkodowanego; ? maseczkę lub specjalną rurkę do sztucznego oddychania usta-usta. Jej konstrukcja powinna zabezpieczać ratującego przed śliną, krwią i innymi wydzielinami; ? specjalny niewielki koc z cienkiej plastikowej folii. Jedna jej strona chroni ofiarę wypadku przed ciepłem (w wypadku przegrzania organizmu, udaru słonecznego czy szoku termicznego). Druga zaś zatrzymuje ciepło. Z reguły po każdym wypadku następuje wstrząs pourazowy spowodowany bólem czy lękiem, który powoduje obniżenie ciśnienia krwi i oziębienie organizmu; ? płócienną chustę o kształcie trójkąta, która może być stosowana jako bandaż, temblak, ? opaska uciskowa czy materiał opatrunkowy. Można jej użyć, jeżeli nie zachodzi konieczność zastosowania opatrunku jałowego; ? nóż do cięcia pasów bezpieczeństwa pozwalający uwolnić z wraku ofiarę wypadku. Ten sam nóż w razie potrzeby może też przeciąć np. nogawkę spodni. Jego konstrukcja uniemożliwia skaleczenie; ? bandaże (inaczej tzw. opaska dziana) o szerokości 5 i 15 cm (kilka sztuk); ? opaski elastyczne albo półelastyczne o szerokości 10 cm; ? gazę jałową i cztery gaziki. W apteczce powinna się znajdować instrukcja obsługi i data ważności. Należy pamiętać o tym, że sterylne opatrunki tracą swoje właściwości zwykle po trzech latach od dnia produkcji. Zdaniem dr. Ostaszewskiego apteczka samochodowa nie powinna zawierać takich przedmiotów jak: ? wata i lignina, bo nie są one przydatne przy opatrywaniu krwawiących ran, co więcej - pozostawiają nasiąknięte krwią strzępki, które później trudno usunąć; ? woda utleniona, jodyna, gencjana, rivanol ani żadne inne dezynfekcyjne płyny lub aerozole. Te czynności należy pozostawić personelowi medycznemu. Poza tym pojemniki z tymi specyfikami bywają nieszczelne; ? nożyczki, agrafki czy inne ostre przedmioty, którymi w zdenerwowaniu łatwo można się skaleczyć. ? krople żołądkowe, nasercowe i podobne. Pod żadnym pozorem nie wolno nic podawać doustnie poszkodowanym, ponieważ może to spowodować zakrztuszenie i opóźnić zabiegi ratujące; ? wszelkiego rodzaju tabletek. Lek podany doustnie zaczyna działać najwcześniej po 30-40 minutach. Do tej pory na pewno zdąży przyjechać pogotowie ratunkowe i profesjonalnie zająć się ofiarami wypadku, podając leki o szybszym działaniu. Co więcej, specyfiki te mają określone okresy ważności, których właściciel apteczki może po prostu nie zauważyć, podając poszkodowanemu przeterminowany środek. Poza tym w wyżej wspomnianych preparatach mogą zachodzić niekorzystne zmiany chemiczne spowodowane zmianami temperatur w granicach od minus 30 do plus 40 stopni Celsjusza, na które narażona jest pozostawiona w aucie apteczka. micromax (skrzynki na wp.pl mi padły więc na razie muszę pisaćz tej)
Zobacz wiêcej postów
Temat: Apteczka w samochodzie ???
Pewnie kupiłeś jedną z najtańszych na rynku. Nie ma czegoś takiego jak standard wyposażenia apteczki samochodowej, więc producent wpycha tam co bądź byle było taniej... Najlepiej kupić sobie porządny pojemnik, nakleić odpowiedni znaczek (zdaje się, że zielony krzyż na białym tle)
Chyba na odwrót biały krzyż na zielonym tle, od biedy może też być standard biały krzyż (byle brzozowy, puk puk w niemalowane) na czerwonym tle.
| 0 opasek uciskowych
Ekhm, pozwolę sobie zauważyć, że opaski uciskowe to już historia. Nigdzie ich nie kupisz. Nie należy ich używać, to zbyt ryzykowne. Do tamowania krwotoków służy opatrunek uciskowy. To wbrew pozornie podobnej nazwie, nie jest to samo.
No cóż ja uważam, że jeśli nie ma niczego innego pod ręką to nawet opaska jest dobra. W końcu chodzi o najważniejsze ratowanie życia. Nie mówię tutaj o sytuacji gdy ktoś się skaleczył tylko o sytuacji gdy ktoś ma, np: rozerwną rękę. Od kąd pamiętam reguła była taka, że opaski nie powinno się trzymać dłużej niż pół godziny bo później dochodzi do martwicy i trzeba amputować ale i tak jest to lepsze niż wykrwawienie się. | ochote przejsc sie i pie..nac producenta w leb | ta apteczka po czym kazac mu zjesc zawartosc i popic | kroplami zoladkowymi....
Co do kropli... uczestnikom wypadku nie wolno, pod żadnym pozorem, podawać jakichkolwiek leków, jedzenia ani napojów. Zrobić to może tylko lekarz. Dlatego nie ma wielkiego sensu wożenie tego w apteczce. Chyba, że dla siebie. Ale na pewno nie na tylnej półce (słoneczko może sprawić, że lek nie będzie nadawał się do użytku).
Oj, oj, oj. Apteczka nie służy przecież tylkjo i wyłącznie podczas wypadku. A może się gdzieś po drodze zatrzymasz z rodziną na grilla i kogoś zacznie boleć brzuch, itp. | Moja rada - kup sobie skrzyneczke | udaj sie do apteki i skompletuj zestaw pierwszej pomocy.... | Aptekarz powie Ci co jest potrzebne....
Grupa pl.misc.ratownictwo też :))) | Zycze wszystkim | aby apteczki byly totalnie niepotrzebne Ja też, ale oboje wiemy jaka jest prawda...
Też życzę tego Wam i sobie. Ale nie zapominajmy, że wiele rzeczy potrzebnych przy ratowaniu kogoś możemy znaleźć nie tylko w apteczce. Np. wspomnianą wcześniej opaskę uciskową może zastąpić z powodzeniem pasek od spodni, itp. Niestety nawet w przypadku najlepiej wyposażonej apteczki nic nie pomoże jeśli osoba ratująca nie będzie umiała z niej skorzystać. Tak sobie myślę i dochodzę do wniosku, że każda osoba przygotowująca się do zdawania egzaminu na PJ powinna przejść podstawowy i rzetelny kurs pierwszej pomocy przedlekarskiej i raz na dwa trzy lata, zdawać egzamin sprawdzający. W końcu ile jest sytuacji, że ktoś owinoł się dookoła drzewa a nikt z gapiów nie potrafi udzielić podstawowej pomocy lub udziela ją w najgorszy możliwy sposób. Co Wy na to? Zgadzacie się ze mną? Może jakiś projekt ustawy? ;))) Szerokich dróg bez dziur i gumowych drzew
Zobacz wiêcej postów
Temat: niemieckie apteczki kontra polskie gaśnice
niemieckie apteczki kontra polskie gaśnice miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34959,4964407.html
Oni w nas apteczkami, a my ich gaśnicami!
Andrzej Kraśnicki jr2008-02-26, ostatnia aktualizacja 2008-02-26
11:24
- Niemiecka policja karze polskich kierowców za brak apteczek, a
nasi funkcjonariusze wlepiali Niemcom mandaty za brak gaśnic.
Okazuje się, że w obu przypadkach służby mundurowe działały...
nielegalnie
W poniedziałek opisaliśmy, jak to mieszkańcy Świnoujścia, chcąc
wybrać się na przejażdżkę autem do Niemiec, uzbrajają się najpierw w
bogato wyposażone, niemieckie apteczki samochodowe. W
przygranicznych halach targowych robiÄ… ostatnio furorÄ™. Koszt - 6
euro. Tuż za granicą patrole Bundespolizei bardzo dokładnie
kontrolują zawartość pakietu pierwszej pomocy. Zanim polscy kierowcy
się połapali, posypały się mandaty w wysokości od 10 do 50 euro za
brak folii termicznej, niewymiarowe nożyczki do bandaży, czy też po
prostu brak apteczki, która w Polsce nie jest wymagana.
Okazuje się, że działania Bundespolizei są bezprawne. - Niemiecka
policja nie może żądać od kierowców aut zarejestrowanych w Polsce
wyposażenia, które jest wymagane w niemieckich autach - mówi
podinspektor Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego
policji. - Te sprawy jednoznacznie reguluje ratyfikowana przez oba
kraje Konwencja Wiedeńska z roku 1968 (!).
Naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej w
Szczecinie, nadkom. Grzegorz Sudakow, apeluje do wszystkich
ukaranych "apteczkami" o zgłaszanie się na policję. - Rozmawiałem z
szefami niemieckiej policji w rejonie przygranicznym. Przyznają, że
źle się stało i że przeszkolą pod tym kątem swoich funkcjonariuszy -
mówi Sudakow.
Na razie nikt oficjalnie nie chce jednak powiedzieć, czy niesłusznie
ukarani odzyskajÄ… pieniÄ…dze. InterwencjÄ™ w tej sprawie zapowiada
polski Konsulat w Berlinie. - Poszkodowani mogą do nas przesłać faks
z kopią mandatu i danymi kontaktowymi - mówi konsul Michał
Rajniewicz (nr faksu: 0049 30 22 313 212).
Apteczkowe kontrole miały miejsce także w sąsiadującej z woj.
lubuskim Brandenburgią. Tyle że tam akcja niemieckiej policji
spotkała się z reakcją polskich funkcjonariuszy. Równie bezprawną
jak niemieckie kontrole pakietów pierwszej pomocy.
- Na niemieckich kierowców posypały się mandaty za brak gaśnic -
mówi "Gazecie" Dietrich Schröder z ukazującej się we Frankfurcie nad
Menem "Markische Oderzeitung". - Ukaranych było sporo, bo w
Niemczech gaśnice samochodowe nie są wymagane.
Lubuska policja twierdzi, że żadnych działań "odwetowych" nie było.
Nadkom. Agata Sałatka, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w
Gorzowie, przyznaje jednak, że przez pewien czas policjanci z
drogówki nie mieli zakazu karania Niemców za brak gaśnic. - Gdy
pojawiły się wątpliwości, zwróciliśmy się do komendy głównej o
interpretację przepisu - mówi Agata Sałatka. - Rozstrzygnięcie jest
jednoznaczne. Nie karzemy obcokrajowców za brak gaśnic.
A jeszcze 21 lutego na Å‚amach "Markische Oderzeitung", w odpowiedzi
na skargi ukaranych Niemców, Agata Sałatka twierdziła, że wszystko
odbyło się zgodnie z prawem.
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin
Zobacz wiêcej postów
Temat: Apteczkowa psychoza na granicy z Niemcami.
Oni w nas apteczkami, a my ich gaśnicami! www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4964407.html
- Niemiecka policja karze polskich kierowców za brak apteczek, a
nasi funkcjonariusze wlepiali Niemcom mandaty za brak gaśnic.
Okazuje się, że w obu przypadkach służby mundurowe działały...
nielegalnie.
W poniedziałek opisaliśmy, jak to mieszkańcy Świnoujścia, chcąc
wybrać się na przejażdżkę autem do Niemiec, uzbrajają się najpierw w
bogato wyposażone, niemieckie apteczki samochodowe. W
przygranicznych halach targowych robiÄ… ostatnio furorÄ™. Koszt - 6
euro. Tuż za granicą patrole Bundespolizei bardzo dokładnie
kontrolują zawartość pakietu pierwszej pomocy. Zanim polscy kierowcy
się połapali, posypały się mandaty w wysokości od 10 do 50 euro za
brak folii termicznej, niewymiarowe nożyczki do bandaży, czy też po
prostu brak apteczki, która w Polsce nie jest wymagana.
Okazuje się, że działania Bundespolizei są bezprawne. - Niemiecka
policja nie może żądać od kierowców aut zarejestrowanych w Polsce
wyposażenia, które jest wymagane w niemieckich autach - mówi
podinspektor Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego
policji. - Te sprawy jednoznacznie reguluje ratyfikowana przez oba
kraje Konwencja Wiedeńska z roku 1968 (!).
Naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej w
Szczecinie, nadkom. Grzegorz Sudakow, apeluje do wszystkich
ukaranych "apteczkami" o zgłaszanie się na policję. - Rozmawiałem z
szefami niemieckiej policji w rejonie przygranicznym. Przyznają, że
źle się stało i że przeszkolą pod tym kątem swoich funkcjonariuszy -
mówi Sudakow.
Na razie nikt oficjalnie nie chce jednak powiedzieć, czy niesłusznie
ukarani odzyskajÄ… pieniÄ…dze. InterwencjÄ™ w tej sprawie zapowiada
polski Konsulat w Berlinie. - Poszkodowani mogą do nas przesłać faks
z kopią mandatu i danymi kontaktowymi - mówi konsul Michał
Rajniewicz (nr faksu: 0049 30 22 313 212).
Apteczkowe kontrole miały miejsce także w sąsiadującej z woj.
lubuskim Brandenburgią. Tyle że tam akcja niemieckiej policji
spotkała się z reakcją polskich funkcjonariuszy. Równie bezprawną
jak niemieckie kontrole pakietów pierwszej pomocy.
- Na niemieckich kierowców posypały się mandaty za brak gaśnic -
mówi "Gazecie" Dietrich Schröder z ukazującej się we Frankfurcie nad
Menem "Markische Oderzeitung". - Ukaranych było sporo, bo w
Niemczech gaśnice samochodowe nie są wymagane.
Lubuska policja twierdzi, że żadnych działań "odwetowych" nie było.
Nadkom. Agata Sałatka, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w
Gorzowie, przyznaje jednak, że przez pewien czas policjanci z
drogówki nie mieli zakazu karania Niemców za brak gaśnic. - Gdy
pojawiły się wątpliwości, zwróciliśmy się do komendy głównej o
interpretację przepisu - mówi Agata Sałatka. - Rozstrzygnięcie jest
jednoznaczne. Nie karzemy obcokrajowców za brak gaśnic.
A jeszcze 21 lutego na Å‚amach "Markische Oderzeitung", w odpowiedzi
na skargi ukaranych Niemców, Agata Sałatka twierdziła, że wszystko
odbyło się zgodnie z prawem.
Zobacz wiêcej postów
Temat: Szpitalna przygoda
Szpitalna przygoda Jakos wczesniej nie mialam ani czasu ani glowy napisac Wam o wielkim
pechu, ktory stal sie udzialem mojego synka.
28 czerwca, plaza na Glyfadzie. Ariel z Tata i znajomymi poszedl na
lody do kiosku przy plazy. Tam upada z lodowki wypada butelka,
tlucze sie, a odlamek przelatuje ok 2metry i trafia malego w piete.
Ariel w placz, tata uspokaja, ze to tylko butelka i po chwili
dopiero zauwaza krew. To bylo tak niewiarygodne, ze nie przyszlo
mezowi do glowy, ze maly ma rozcieta noge! Kolega przybiega po mnie
na plaze, a ja uslyszawszy, ze dziecko rozcielo stope biore
plasterek, wode mineralna i gaziki Leko i chce isc. Na co kolega
patrzy sie dziwnie, i kaze mi sie ubrac, bo chyba trzeba jechac do
szpitala. Na miejscu zastaje mojego meza z dwoma Panami (okazali sie
Polakami), ktorzy juz specyfikami z samochodowej apteczki
zdezynfekowali nozke. Pakujemy sie do samochodu i jedizemy do
najblizszego szpitala na Voule. Tam oczywiscie dzieciom nie szyja,
kaza jechac do Pedonu, ale ogladaja stope i mowia, ze achilles caly,
ale trzeba skore szyc. Nie jedziemy do Pedonu, tylko do Athens
Medical Center (maz ma ubezpieczenie w La Vie, a oni maja umowe z ta
klinika). Na izbe przyjec wolaja ortopede, otwiera rane i zaglada,
stiwerdza, ze achilles jest naciety. Maly placze, ale dzielnie lezy
i patrzy co mu robi lekarz. Mowia, ze musimy zostac, ze zaraz
sciagna chirurga ortopede. Przyjezdza po 30minutach, ponowne
badanie, Ariela musi bolec otwieranie tej rany, bardzo placze, ale
nie wyrywa sie, pozwala sie obejrzec. Lekarz potwierdza i nformuje,
ze jutro rano bedzie Ariela operowal w pelnej narkozie, ze musimy
zostac 3-4 dni w szpitalu. Idziemy na oddzial dzieciecy, tam
pielegniarki zakladaja Arielowi weflony w raczke i pobieraja krew do
badania, nie moge byc przy tym, musze zostac pod drzwiami. Czekajac
i slyszac malego za sciana jak wola Mamusia tulaj mnie, nie
wytrzymuje i zaczynam ryczec, przychdozi do mnie lekarz, ktory sie
nami bedize zajmowal: pociesza, uspokaja, zapewnia, ze wszystko
bedzie dobrze. Z domu przyjezdza maz z potrzebnymi rzeczami, idziemy
do pokoju na odzial. Zostajemy ulokowani w pustej dwojce. Mozemy
obydwoje zostac na noc, dla rodzicow sa rozkladane fotele i posciel
w szafie. Dostajemy kolacje. W nocy przywoza 5letniego chlopca z
wypadku. Rano Ariel dostaje tylko kakao, pozniej juz nic nie moze.
Na 12 zaplanowany jest zabieg. Bawimy sie i jest fajnie, ale malemu
zaczyna dokuczac glod, w koncu zmeczony zasypia. Pod pokoj podjezdza
zielone lozko, stram sie delikatnie przeniesc malego na nie, ale
budzi sie. Cala droge na blok operacyjny placze i prosi o
ciasteczko. Mozemy isc z nim az na blok operacyjny. Lzy same mi leca
oczu, pod sala operacyjna przychodzi do nas anestezjolg i mowi co
bedize robil, informuje nas dokladnie o wszystkim. Przy nas
wstrzykuje narkoze w wenflon na raczce, ale Ariel nie zasypia od
razu i zabieraja go placzacego i wolajacego o te ciasteczka na sale.
A ja w ryk. Ryczalam sobie przez prawie godzine czyli cala operacje,
maz stawal na glowie ale nic nie dzialalo. Wkoncu przychodzi lekarz,
mowi, ze achilles byl rozciety dosc gleboko, na szczescie nei
calkiem, ze wszystko sie udalo. Ariel zostal wybudzony, ale zasnal
znowu i spal przez 4 godizny. Obudzil sie zadaniem herbatniczkow.
Tata mu przemycil, mimo, ze pielegniarka pozwolila tylko zupke i
sucha bulke. Na drugi dzien wychdozimy do domu. Przez 14 dni
podajemy przeciwzapalny antybiotyk, a Ariel ma zalozana szyne i
bandaze od paluszkow az do polowy uda. Po 3tygodniach lekarz wyjmuje
szwy, skaraca szyne pod kolanko. A jutro idizemy na calkowite
zdjecie opatrunkow i Ariel moze zaczac chodzic
Niektore z Was wiedza, jaki z niego zywy dzieciak, myslalam, ze to
bedzie horror miesiac bez chodzenia, ale spisal sie super! Przez to,
ze nie mogl brykac zaczal sie interesowac tymc czego wczesniej nie
lubil: puzzle, rysowanie, wymyslal super zabawy z autkami. Co do
kliniki to jestesmy bardzo zadowoleni z opieki i warunkow, lekarz
tez jest fantastyczny, rowniez jako czlowiek. przed kazda co
tygodniowa wizyta kontrolna umwialismy sie telefonicznie na godzine.
Ale juz dosc tego chorowania wreszcie pojdziemy na plaze sie
kapac Bo Ariel ostatnio o niczym innym nie mowi
Zobacz wiêcej postów
Temat: Dlaczego Polacy sa postrzegani za "zlodzieji"?
Witam!
Gość portalu: ak_2107 napisał(a):
> To sie powolutku zmienia, powolutku.....
Rola stereotypu jest oczywista, ale co do jego zmian jestem coraz
większym pesymistą. Istnieje wiele społecznych mechanizmów jego
reprodukcji. Największym zagrożeniem są massmedia, których
podstawowym zadaniem jest sprzedawać się a nie informować. Tabloid
permanentnie odwołuje się do stereotypów swoich czytelników. Wyobraź
sobie, że Fischera okradli rodzimi złodzieje. Czy którekolwiek z
popularnych niemieckich mediów zatytułowałoby informację o tym
fakcie np.: "Fischer okradziony przez niemieckÄ… bandÄ™"? Nie, bo
niemieckość sprawców nie jest dla Niemca znacząca (w sensie: niosąca
istotną informację). Tu wystarczyłoby "Fischer okradziony!" Co
innego, gdy sprawcami okazujÄ… siÄ™ obcy. Wtedy informacja o
narodowości sprawcy pojawi się w tytule, bo dziennikarz wie, że jego
czytelnicy są takimi informacjami zainteresowani. Ale w ten sposób
kształtuje się wśród czytelników tabloidu swoisty odruch Pawłowa,
oparty na schemacie "Jak złodziej to Polak, jak Polak to złodziej".
I psychologicznie nie ma jak tego schematu przezwyciężyć. Owładnięty
nim człowiek może w życiu spotkać stu uczciwych Polaków i jednego
Polaka oszusta. Tych stu uzna za wyjątki od reguły, a tego jednego -
za Polaka "paradygmatycznego" ;)).
Druga rzecz to np. styl pracy policji. Załóżmy np., że wszystkie
nacje popełniają wykroczenia drogowe z mniej więcej jednakową
częstotliwością. W następstwie etnicznego resentymentu policja skupi
szczególną uwagę na jednej z nich. "Skupienie szczególnej uwagi"
oznacza z konieczności przesunięcie sił i środków - w czasie, gdy
kontrolujemy Polaków z konieczności przepuszczamy innych kierowców.
Konsekwencją jest policyjna statystyka, w której Polacy wypadają
gorzej od innych nacji. Ale nie dlatego, że popełniają więcej
wykroczeń, niż inni, ale dlatego, że koncentrują na sobie większą
uwagÄ™ policji. Symboliczne dla mnie jest zachowanie niemieckiej
drogówki po wejściu Polski do Schengen. Patrole ustawiały się tuż
przy granicy, zatrzymywały polskich kierowców i sprawdzały np. czy
wymiary apteczek samochodowych sÄ… zgodne z niemieckimi przepisami :))
> Generalnie zreszta kooperujacy zlodzieje polscy i niemieccy sa na
> drodze do wspolniej Europy duzo dalej niz policje naszych
> krajow - o politykach nie mowiac. ( to tak nawiasem...:)
Chcesz powiedzieć, że cała nasza nadzieja na duchowe zjednoczenie
Europy leży w przestępcach? ;)) O tempora, o mores! ;DD
Zobacz wiêcej postów
Strona 4 z 4 • Znale¼li¶my 286 postów • 1, 2, 3, 4
|
|